AI z perspektywy Marty

Czwarta część cyklu o AI – tym razem mniej teorii za to więcej osobistych doświadczeń z perspektywy Marty.


Marta i AI

Jeśli chodzi o moje doświadczenia w pracy z AI, to wszystko zaczęło się 14 stycznia 2026. Wcześniej nie czułam ani potrzeby ani ciekawości na choćby “spróbowanie”. Po tym jak Radek półtora roku wcześniej testował AI i był z tego dość mocno niezadowolony, ja zdecydowałam się w ogóle nie tracić na to czasu. Jak się zafiksowałam że “mnie to nie interesuje”,1 to trwałam w tym przekonaniu i nie czułam żadnej potrzeby zmiany.

Przełom nastąpił dopiero pod koniec roku 2025, kiedy Radek zaczął więcej korzystać z AI w pracy. Tym razem okazało się że technologia poszła na tyle do przodu że da się tego sensownie używać, więc zdecydował się wziąć udział w bezpłatnym szkoleniu online. A ja “dałam się namówić” żeby uczestniczyć w tym razem z nim. 


Szkolenie

Spędziliśmy w sumie cały weekend (20 godzin szkolenia) na poznawaniu najnowszych trendów i możliwości jakie dają narzędzia AI. 

Niestety pierwszy moduł szkolenia już po 15-tu minutach był dla mnie trudny do “przetrwania”. Wszystko za sprawą prowadzącego, który był bardzo chaotyczny, co chwila włączał drażniącą mnie muzykę, puszczał jakieś filmiki i memy (nie mające nic wspólnego z AI ani tematem szkolenia) dawkując dosłownie odrobinę wiedzy.2 Po kolejnym kwadransie byłam bardzo zmęczona sposobem prowadzenia tego szkolenia, i niedługo później wyszłam z pokoju, z powodu nadmiernego przebodźcowania

Być może dla osób neurotypowych takie “przerywniki” były czymś co im ułatwiało przyswojenie dużej ilości informacji, ale dla mnie było dokładnie odwrotnie. Nie mam problemu z przyswojeniem dużych bloków wiedzy na raz, za to mam problem z takim rodzajem przekazu. To było pierwsze ever szkolenie z którego wyszłam w trakcie. Nigdy wcześniej mi się to nie zdarzyło a brałam udział w przeróżnych szkoleniach. Wróciłam dopiero jak ten prowadzący skończył i następny moduł był bardziej “stonowany” i merytoryczny, skupiony na wiedzy przekazywanej w sposób “strawny”. 

Dopiero po odbyciu tego szkolenia postanowiłam przekonać się na własnej skórze z czym, się je to całe AI. Założyłam sobie darmowe konto na dwóch popularnych modelach czatbotów AI i poddałam je “intensywnym testom”. Już po kilku dniach wytężonych eksperymentów doszłam do wniosku że “szkoda że tak późno odkryłam to narzędzie”.3 4


Jak ja się “przełamałam”

Znając siebie wiedziałam że muszę wymyślić jakiś ciekawy sposób na ogranie mojej niechęci. To musiało być coś oryginalnego, nietuzinkowego i dającego mi “realną wartość”. Idea pojawiła się dość szybko i postanowiłam od razu wcielić ją w życie. W ten oto sposób poprosiłam AI o zrobienie mojej profesjonalnej “koreańskiej analizy kolorystycznej”.5

Wybrałam właśnie takie zadanie dla AI z kilku powodów:

  • byłam ciekawa jej wyników, ponieważ nigdy wcześniej nie robiłam nic takiego
  • uznałam to za temat który wszechstronnie sprawdzi możliwości AI
  • “dręczenie AI” takim tematem zapowiadało się na całkiem dobrą zabawę. 😉

Przyznam tutaj, że już sam proces doprecyzowywania tego co powinnam dostarczyć żeby taka analiza mogła się odbyć, był ciekawym doświadczeniem. Po przesłaniu zdjęć zrobionych wg szczegółowych zaleceń AI otrzymałam wnikliwy opis mojego typu urody. Na “deser” AI zaproponował mi również kilka wariantów kosmetyków do pielęgnacji i makijażu wg moich preferencji, dobór fryzury do kształtu twarzy i najkorzystniejszych stylizacji do mojej figury. W ten oto sposób powstała gotowa ściąga do weryfikacji mojej garderoby i kosmetyczki, jak również gotowa lista brakujących elementów do uzupełnienia. Całość zajęła około 1 godzinę i odbyła w zaciszu mojego domu.

Ogólnie jestem dość sceptyczna jeśli chodzi o kosmetyki i w zasadzie cały ten temat miał być testem jak AI poradzi sobie z trudnym zadaniem (kazałam mu szukać kosmetyków ekologicznych, wegańskich, dobranych dokładnie pod potrzeby mojej skóry a na dodatek miały uwzględniać i nie dublować kosmetyków DIY które sobie sama robię). Śmiem twierdzić że “podołał”. Nawet wypadł lepiej niż niejedna ekspedientka w drogerii.6 😉 A wszystko to bez konieczności wychodzenia z domu i przede wszystkim – bez konieczności rozmawiania z ludźmi.

Oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie zweryfikowała ustaleń dokonanych przez jednego czatbota z tym co powie mi drugi. No i wyniki były dość zbieżne. Na dodatek dość skutecznie pokrywały się z tym co sama od lat robiłam intuicyjnie.7

W każdym razie po tym eksperymencie wiedziałam już że “nie takie AI straszne jak je rysują” i że dobrze mi się z tymi narzędziami pracuje, więc moja niechęć została skutecznie przełamana. 

Jeśli Ty też masz zakorzenioną niechęć do AI może warto spróbować zrobić to co ja? Możesz wymyślić swoją metodę albo skorzystać z mojego pomysłu. 🙂


Komunikacja

Bardzo dobrze rozmawia mi się z czatbotami. Komunikujemy się tak jak Radek opisywał to w pierwszym wpisie z serii o AI. W podobny sposób doprecyzowuję, uściślam, wypunktowuję i staram się żeby przekaz był “jednoznaczny”, co znacznie ułatwia nam rozmowę i przyspiesza pracę. Spodobała mi się praca z tymi narzędziami, ponieważ umożliwiają one znacznie efektywniejszą analizę, co w połączeniu z moim analitycznym zacięciem tworzy istne kombo.

Do tego stopnia łatwo mi się z nimi pracuje, że naturalnie wpadam w hiperfokus i nierzadko spędzam nad tym spore ilości czasu.8 Na dodatek nie jest to dla mnie tak wyczerpujące jak praca z ludźmi, co jest dla mnie dużym plusem. Dopiero po półtora miesiąca codziennej intensywnej, wielogodzinnej pracy z AI doznałam czegoś na kształt wypalenia, przebodźcowania lub wyczerpania baterii społecznej i musiałam sobie zrobić 2 tygodnie przerwy. Dla porównania praca z ludźmi wyczerpuje mnie w znacznie krótszym czasie, liczonym w godzinach lub maksymalnie w dniach.

Jednak nie zawsze jest tak gładko i równo z tą komunikacją. Moje testy i eksperymenty z tworzeniem grafiki w AI pokazują że generatory obrazów mają jeszcze długą drogę zanim będą dobrze “rozumieć” o co je tak naprawdę prosimy, zwłaszcza jeśli instrukcje są dość skomplikowane (wieloetapowe i wymagają dodawania kolejnych elementów do stworzonej bazy). 

To był jeden z powodów że AI mnie przebodźcowało, bo momentami to przypominało tłuczenie głową w mur. To było bardzo frustrujące gdy tworzyłam skomplikowane symbole geometryczne, a on po prawidłowym wygenerowaniu 4 z 5 etapów tworzył piąty obrazek totalnie “od czapy” – miał się nijak do pozostałych i był często jakimś pejzażem lub czyimś portretem. I nie szło mu wytłumaczyć żeby to zrobił prawidłowo.


Zagrożenia

Lada dzień minie 20 lat jak pisałam i broniłam swoją pracę licencjacką na temat “Wpływ środków masowego przekazu na młodego człowieka”.9 Wtedy nikomu się jeszcze nie śniło że będzie AI,10 więc moja praca skupiała się na multimediach, grach, serialach TV i raczkującym internecie11 i pierwszych social mediach.

Gdybym miała tą samą pracę pisać z dzisiejszą wiedzą, to głównymi zagrożeniami na których bym się skupiła byłyby szeroko pojęte social media, gry i właśnie AI – bo to są potężni “złodzieje czasu”, z którymi młodzi ludzie mają dziś kontakt od najmłodszych lat i bardzo szybko nimi “przesiąkają”.

Sama doświadczyłam tego “znikania czasu” w pracy z AI – ten hiperfokus w który wpadłam na prawie półtora miesiąca jest tego najlepszym dowodem. Fakt że ja pracowałam a nie “przepalałam czas” nie zmienia faktu że “wsiąkłam” bez reszty na długi okres czasu.


Podsumowanie

Jeśli jeszcze nie testowałeś/testowałaś żadnego narzędzia AI, to serdecznie zachęcam Cię do spróbowania. W ciągu ostatnich 6 miesięcy technologia naprawdę mocno poszła do przodu, i możliwości tych narzędzi stały się dość imponujące. A najlepsze jest to że można je bezpłatnie przetestować. Chyba każdy model ma obecnie dostępną darmową wersję, z której możesz śmiało korzystać.

Dzięki posiłkowaniu się AI nagle mogę pracować nad tematami które nie są moją specjalizacją (albo wręcz wcale się na nich nie znam), uzyskując jednocześnie satysfakcjonujące efekty. Halucynacje AI zdarzają się coraz rzadziej, więc jakość informacji które dostarcza AI jest coraz lepsza.

Łatwiej się też niektórych rzeczy nauczyć i zdobyć umiejętności których wcześniej się nie posiadało. Oczywiście AI nie wystawi Ci “certyfikatu umiejętności” który będzie respektowany gdziekolwiek, ale do tego żeby wykonać swoje zadania jest to w zupełności wystarczające.

  1. Ot moja sztywność myślenia 😉 ↩︎
  2. Co dziwne, większość publiczności była zachwycona, jaką “pozytywną energię” ma ten prowadzący. ↩︎
  3. Mina Radka była bezcenna, kiedy okazało się że w tak krótkim czasie zapis jednej z moich rozmów z czatbotem miał 400 stron A4 dokumentu tekstowego. ↩︎
  4. Mam jednak świadomość, że “za późno” w moim przypadku to “za późno o 2 do 4 miesięcy” bo wcześniejsze próby prawdopodobnie zniechęciłyby mnie na długo z powodu niedoskonałości wcześniejszych wersji modeli AI. 😉 ↩︎
  5. Koreańska analiza kolorystyczna to precyzyjny system dobierania idealnych barw ubrań i kosmetyków do typu urody, oparty na szczegółowym badaniu tonacji, jasności oraz nasycenia cery za pomocą setek kolorowych tkanin. ↩︎
  6. Tak, wiem, jestem bardzo trudną i upierdliwą klientką, do tego bardzo wymagającą. ↩︎
  7. “The vibe is right” doskonale mi się sprawdziło ↩︎
  8. Po 8~12 godzin dziennie. ↩︎
  9. Byłam jedyną osobą na roku która podjęła się takiego tematu, a wynikało to z moich zainteresowań informatyką i nowymi technologiami. ↩︎
  10. A przynajmniej w środowisku w którym ja się wtedy obracałam nikt nie słyszał o AI. ↩︎
  11. Zwłaszcza w kilkunastotysięcznych miejscowościach jak moje rodzinne Sławno, gdzie internet dopiero “wchodził pod strzechy” ↩︎