Blog

  • Jeszcze raz o spektrum autyzmu i o jego podziale, część 1

    Chciałem jeszcze raz wrócić do (trochę kontrowersyjnego moim zdaniem) tematu podziału spektrum autyzmu na nisko- i wysokofunkcjonujący koniec.

    Tak, wiem że sam dość często używam tego podziału w swoich wpisach. Ciągle nie jestem z tego zadowolony, tylko że … nie umiem znaleźć lepszego. Można by tu sparafrazować wypowiedź Churchilla:1 “podział na wysoko- i niskofunkcjonujący autyzm jest bardzo złym podziałem, z tym że jeszcze nie wymyślono lepszego”.

    Po prostu podział tylko wg kryterium zdolności do samodzielnego funkcjonowania jest trochę mylący i powodujący wiele nieporozumień.

    (więcej…)
  • Wpływ zaburzeń sensorycznych i społecznych na rozwój i naukę, cz. 2

    Ciąg dalszy rozważań o tym co wpływa na rozwój dzieci ze spektrum autyzmu.

    W poprzednim wpisie opisałem jak problemy towarzyszące autyzmowi wpływają na rozwój osób z wysokofunkcjonującego końca spektrum, teraz czas na przeciwny koniec.

    Niskofunkcjonujący koniec spektrum

    Wypada się zastanowić, co się dzieje z rozwojem dziecka jeśli te zaburzenia towarzyszące autyzmowi wcale nie są “lekkie”? Co się dzieje z dzieckiem które ma średnie lub ciężkie zaburzenia? Niekoniecznie “wszystkie” muszą być poważniejsze niż lekkie, czasami wystarczy jedno lub dwa…

    To jest trochę moja spekulacja, ale sądzę że osoby z niskofunkcjonującego końca spektrum mają normalne predyspozycje rozwinąć się prawidłowo … o ile zaburzenia nie stłamszą tego rozwoju.

    W przypadku średnich i ciężkich zaburzeń już nie wystarczy “poświęcić więcej czasu na ćwiczenia” czy też włożyć więcej wysiłku w naukę żeby nadgonić rówieśników. Bo też i charakter tych zaburzeń jest dużo bardziej ograniczający

    Na przykład, trudno mi sobie wyobrazić normalną naukę mowy w przypadku bardzo silnej nadwrażliwości słuchu. Podobnie trudno mi wyobrazić sobie normalną naukę pisania i czytania w szkole – ze znacznie mocniejszą nadwrażliwością na światło. Pewne zaburzenia praktycznie uniemożliwiają jakikolwiek “normalny” tor nauki. W rezultacie dziecko traci bardzo dużą część swojego potencjału na borykanie się z trudnościami, których nie doświadczają inni. A te naprawdę ciężkie zaburzenia zakłócają rozwój już na etapie wczesnego dzieciństwa. Takie zaległości bywają bardzo ciężkie do nadrobienia, niezależnie od włożonego wysiłku, i jest ryzyko że dziecko pozostanie już na zawsze niskofunkcjonujące.

    Ale czy tak musi być? Uważam że NIE. Sądzę że gdybyśmy umieli zaradzić różnorakim problemom sensorycznym, i zostałoby to zrobione odpowiednio wcześnie, to sądzę że przynajmniej część osób które dzisiaj “trafiają” do niskofunkcjonującego końca spektrum mogłaby się rozwinąć w dużo lepszy sposób. Taka jest idea edukacji specjalnej, ale sądzę że do tego jeszcze potrzeba “gadżetów technicznych”, lub specjalistycznych terapii żeby zaradzić problemom sensorycznym – odpowiednio wcześnie, żeby zapobiec dużym opóźnieniom rozwojowym, zwłaszcza w dziedzinie inteligencji.

    Opóźnienia rozwojowe nie są “nie do pokonania”

    Tu mała dygresja, czym tak naprawdę jest iloraz inteligencji, czyli najpopularniejsza “miara” ludzkiej inteligencji.

    Iloraz inteligencji jest, jak sama nazwa wskazuje, “ilorazem”, czyli wynikiem dzielenia oszacowanej inteligencji osoby przez ŚREDNIĄ inteligencję osób w tym samym wieku w społeczeństwie. Jest to wartość procentowa, ze “średnim wynikiem” z definicji będącym na poziomie 100. Bardzo ważne tu jest odniesienie go do wieku osoby, bo inteligencja rozwija się w sposób ciągły, w zasadzie nawet przez całe życie, a IQ pokazuje jak dana osoba wypada na tle innych osób w tym samym wieku. Nie jest to stała wartość, wręcz przeciwnie – może zmieniać się w czasie – i to w OBIE strony.

    Jeśli mówimy że ktoś ma IQ powyżej 100, np. na poziomie 110 to znaczy że osiągnął wynik równy 110% tego co osiągają inne osoby w tym samym wieku – czyli że ktoś DOTYCHCZAS rozwijał się szybciej niż inni, natomiast wynik poniżej 100 oznacza że ktoś jest “opóźniony”, czyli rozwijał się wolniej niż inni. 

    Co jest w tym wszystkim ważne: to że ktoś jest “opóźniony” i ma niższy iloraz inteligencji, wcale NIE OZNACZA że nigdy się nie rozwinie do poziomu innych, tylko że DOTĄD rozwijał się wolniej.1 Może jeszcze przynajmniej część strat nadrobić i osiągnąć “normalny poziom”.

    Albo nawet, w niektórych przypadkach, taki „opóźniony ktoś” może nawet “przegonić” rówieśników – są na to przykłady.

    Temple Grandin

    Dobrym przykładem takiego nadrabiania i “przegonienia” jest Temple Grandin, o której już pisałem parę razy. Wg dzisiejszej terminologii, Temple w dzieciństwie była “niskofunkcjonująca”, spełniała wszelkie kryteria do określenia  jej jako osoby “opóźnionej w rozwoju” – między innymi nie nauczyła się mówić do 4-go roku życia. We wczesnym dzieciństwie podejrzewana była o “nieduże uszkodzenie mózgu”, i lekarze chcieli ją zamknąć w zamkniętej placówce dla osób upośledzonych. Jednak już w 9-tym roku życia jej iloraz inteligencji wynosił 120, a w 12-tym roku życia wynosił on już 137.2 Natomiast dzisiaj wykłada zootechnikę na uniwersytecie w Colorado, jest propagatorką wiedzy o autyzmie i autorką wielu książek na ten temat – wg definicji bez wątpienia jest osobą wysokofunkcjonującą.

    Oczywiście, jej wysoki wynik IQ wcale nie oznacza że nagle przestała być autystyczna i zaczęła funkcjonować jak osoba neurotypowa. Ale umie sobie z tymi problemami radzić i jest wysokiej klasy specjalistką w dziedzinie zootechniki. Nadrobiła “opóźnienia” i nawet trochę “wyprzedziła” rówieśników, przynajmniej jeśli chodzi o karierę zawodową.

    Jak Temple do tego doszła?

    To jest bardzo ważna kwestia, na którą (wg jej autobiografii) składają się:

    • motywująca rodzina, która nie piętnowała jej za problemy, ale konsekwentnie pomagała (i wymagała) w nauce, dzięki czemu Temple nauczyła się mówić i zaczęła doganiać poziom rówieśników,
    • motywujący nauczyciele – Temple miała to szczęście (tak to sama określa) że trafiła na odpowiednich mentorów w szkole podstawowej i średniej, którzy umieli zauważyć jej potencjał i jej ukryte uzdolnienia techniczne, i pomogli jej rozwinąć się w tych dziedzinach,
    • rozwiązanie problemów z nagłymi napadami nieuzasadnionej paniki – czego Temple dokonała sama, konstruując sobie “maszynę do ściskania”, która pozwalała jej się uspokoić.

    Przykład Temple Grandin pokazuje jak ważne jest zarówno środowisko, jak i “okiełznanie” problemów wynikających z “całościowego zaburzenia rozwojowego” – jakiekolwiek by nie były. I wtedy jest nadzieja że nawet dzieci z niskofunkcjonującego końca spektrum mogłyby rozwinąć swój potencjał. Ale do tego trzeba trochę więcej niż tylko “szkoły specjalnej”. I niestety trochę większego zrozumienia w społeczeństwie i większego wsparcia osób dla niskofunkcjonujących niż ma to miejsce do tej pory.

    Ale bądźmy dobrej myśli, że to się w jakiejś niedalekiej przyszłości zmieni.

    Podsumowanie

    Ten wpis jest trochę moją walką z błędnym przekonaniem, przesądem. Autyzm to NIE JEST niepełnosprawność umysłowa. Tak nie jest nawet w niskofunkcjonującym końcu spektrum. 

    Twierdzę że wszelkie ewentualne opóźnienia w rozwoju, na obu końcach spektrum, wynikają z tego że z powodu “całościowego zaburzenia rozwojowego” (jakim jest autyzm), osoby ze spektrum muszą borykać się ze znacznie większą ilością problemów niż osoby “całkiem neurotypowe” lub mające “pojedyncze zaburzenia”. 

    I to właśnie intensywność tych wszystkich problemów wynikających z zaburzeń jest tym co determinuje o ewentualnych opóźnieniach w rozwoju lub w nauce. Gdyby umieć zapobiec efektom tych zaburzeń ORAZ pomóc dzieciom rozwijać dokładnie TO W CZYM SĄ DOBRE (nawet ignorując w sporym stopniu przedmioty w których są słabe)3 – to sądzę że gros dzieci które dzisiaj rozwijają się jako niskofunkcjonujące, mogłoby się rozwinąć jako wysokofunkcjonujące. 

    Trzeba im w tym tylko pomóc, zdjąć z nich ciężar który je “przytłacza do ziemi” i “nie pozwala rozwinąć skrzydeł”.

    1. Pomijam tu przypadki faktycznego upośledzenia umysłowego, które w spektrum autyzmu zdarzają się mniej więcej tak samo często jak wśród osób neurotypowych. Bo to zupełnie inny temat. ↩︎
    2. https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC7824360/ ↩︎
    3. Bo katowanie się przedmiotami w których się jest słabym ma mały sens moim zdaniem, bo większy sens ma rozwijanie umiejętności w których jest się mocnym (o ile są przydatne “życiowo” i zawodowo). ↩︎

  • Wpływ zaburzeń sensorycznych na rozwój i naukę

    O tym jak osoby z całościowymi zaburzeniami rozwojowymi muszą walczyć z problemami których inni nie znają i jak to wpływa na rozwój dzieci.

    Autyzm, jak i ADHD są najczęściej spotykanymi zaburzeniami, które są określane jako “całościowe zaburzenia rozwojowe”. Ale co dokładnie znaczy słowo “całościowe” w tym określeniu?

    (więcej…)
  • Inne zaburzenia sensoryczne

    Ostatni wpis dotyczący zaburzeń sensorycznych występujących dość często w spektrum autyzmu oraz w ADHD – tym razem o mniej znanych “zmysłach”. Chodzi mi o zmysły sygnalizujące stan organizmu i potrzeb fizjologicznych – poczucie głodu i sytości, pragnienia, potrzeba oddania moczu lub stolca, zmęczenie, senność.

    (więcej…)
  • Ja, Grinch

    Z uwagi na to że mamy właśnie “święta” to chciałem życzyć Wesołych Świąt wszystkim co tu zaglądają. I jeśli lubicie święta to nie czytajcie dalej, zostawcie sobie ten wpis na później. 😉

    (więcej…)
  • Moje zmagania z zaburzoną motoryką, cz. 2

    Ciąg dalszy moich osobistych przeżyć dotyczących “lekkich zaburzeń” motoryki.

    (więcej…)
  • Moje zmagania z zaburzoną motoryką, cz. 1

    Wpis dotyczący moich własnych doświadczeń z zaburzoną motoryką.

    Moje zmagania z motoryką

    Moje problemy motoryczne nie są i nigdy nie były na tyle duże żeby ktokolwiek się zainteresował tematem. Dla większości osób po prostu jestem “niezdarny, ale w normie”. Z jednej strony to nawet dobrze opisuje rzeczywistość – jestem “niezdarny”, bo dużo gorzej mi wychodzą różne rzeczy, ale “w normie” – bo generalnie jestem w stanie się nauczyć i wyćwiczyć różne rzeczy. No i też “w normie” bo jest dużo więcej osób “niezdarnych”.

    Ale z drugiej strony … “doświadczanie” rozmaitych problemów motorycznych oraz próby poradzenia sobie z nimi stanowi znaczną i istotną część mojej historii. To, że dzisiaj umiem wiele rzeczy zrobić okupione było czasem dziesiątkami lub setkami godzin dodatkowych ćwiczeń (których inni nie musieli robić, bo im to przychodziło znacznie łatwiej). Oraz okupione wieloma różnymi kontuzjami, które przytrafiały mi się zdecydowanie zbyt często.

    (więcej…)
  • Zaburzenia równowagi i motoryki

    Wpis o zaburzeniach dotyczących poczucia równowagi oraz umiejętności poruszania się.

    (więcej…)
  • Zaburzenia sensoryczne dotyczące dotyku i czucia cz. 3

    Trzeci i ostatni wpis dotyczący problemów sensorycznych związanych z dotykiem i czuciem.

    (więcej…)
  • Zaburzenia sensoryczne dotyczące dotyku i czucia, cz. 2

    Drugi wpis dotyczący zaburzeń sensorycznych dotyczących dotyku i czucia.

    (więcej…)
  • Zaburzenia sensoryczne dotyczące dotyku i czucia, cz. 1

    W kolejnym wpisie z serii dotyczącej problemów sensorycznych chciałem omówić zmysł dotyku, oraz powiązany z nim zmysł czucia powierzchniowego, odpowiedzialny za poczucie temperatury i bólu. Bo te zmysły jak najbardziej też mogą być zaburzone, i nawet niektóre objawy są na tyle częste, że w powszechnym pojęciu są wręcz uważane za “objaw autyzmu” (mimo że nie jest to do końca prawda, ale jakieś ziarno prawdy w tym jest). Ja na przykład uważam że nie mam nadwrażliwości dotykowej – ale niektóre tematy o których będę pisał są mi dobrze znane.

    (więcej…)
  • Zaburzenia sensoryczne dotyczące węchu i smaku, cz. 2

    Ciąg dalszy o tematach sensorycznych dotyczących węchu i smaku. W poprzednim wpisie skupiłem się na zwiększonej wrażliwości węchu – czyli na tych sprawach które nie powodują zakłóceń w funkcjonowaniu, a wręcz nawet uważam że są w znacznym stopniu „korzystne”. W tym wpisie z kolei chciałem poruszyć te tematy, w których nadwrażliwości te trochę „ujemnie” wpływają na funkcjonowanie.

    (więcej…)
  • Zaburzenia sensoryczne węchu i smaku, cz. 1

    Kolejny wpis z serii opisującej problemy sensoryczne. Tym razem zmysły węchu i smaku – bo one są bardzo powiązane ze sobą wzajemnie i z tematem jedzenia. Temat jest dość ciekawy, gdyż nadwrażliwość w zakresie tych dwóch zmysłów nie dość że rzadko bywa znaczna,1 ale do tego ma jeszcze pewne pozytywne strony. O ile nadwrażliwości na światło chętnie bym się “pozbył”, i paru innych tematów sensorycznych związanych ze wzrokiem także, o tyle nadwrażliwości na zapachy nie oddałbym za nic w świecie. Być może jest to tylko moja indywidualna perspektywa, ale lubię swój czuły węch, smak i wynikające z tego “umiejętności kulinarne”.

    (więcej…)
  • Zaburzenia sensoryczne dotyczące słuchu

    Po pewnej przerwie w pisaniu1 wracam do opisywania problemów sensorycznych mogących występować u osób neuro-nietypowych. W tym wpisie chciałem opisać zmysł słuchu.

    (więcej…)
  • Inne zaburzenia sensoryczne wzroku

    Ciąg dalszy opisu jak to wzrok może funkcjonować zupełnie inaczej. W pierwszym wpisie skupiłem się na faktycznych problemach, kiedy problemy sensoryczne mogą zakłócić czyjeś funkcjonowanie, natomiast w tym wpisie opiszę rzeczy które bardziej są “upierdliwe” niż “problematyczne”, ale jednak i tak wpływają na postrzeganie świata naokoło.

    (więcej…)
  • Zaburzenia sensoryczne dotyczące wzroku

    Pierwszym zmysłem który chciałbym omówić (pod kątem możliwych zaburzeń sensorycznych) jest wzrok – chyba najbardziej zaawansowany zmysł którym dysponujemy. Problemy sensoryczne dotyczą zarówno autyzmu jak i ADHD, więc całkiem sporo osób może tu znaleźć coś o sobie, ale trzeba pamiętać że osoby neuro-nietypowe prawie nigdy nie mają „kompletu” tych zaburzeń, tylko przeważnie pojedyncze tematy (albo i wcale).

    (więcej…)
  • Zaburzenia filtrowania sensorycznego

    Jednym z najczęściej spotykanych tematów sensorycznych u osób z autyzmem i/lub ADHD są zaburzenia filtrowania sensorycznego. Wspominałem już o tym temacie we wpisie o przebodźcowaniu1, ale temat jest wystarczająco szeroki żeby go rozwinąć w pełnym wpisie.

    (więcej…)
  • Inne problemy powiązane z autyzmem

    W zasadzie we wszystkich moich wcześniejszych wpisach opisywałem to w czym osoby autystyczne są do siebie raczej podobne – czyli taki “rdzeń” składający się na wspólne doświadczenia życiowe osoby autystycznej. Taki “zestaw cech”, z którym (przynajmniej częściowo) mogą się identyfikować wszystkie osoby autystyczne. Oczywiście – część cech może odbiegać trochę w jedną stronę, inna część będzie odbiegać trochę w inną stronę, ale ogólny obraz wynikający z tych cech jest dość podobny.

    Natomiast wspominałem też że spektrum autyzmu jest bardzo rozległe, i że osoby autystyczne często różnią się między sobą nawet bardziej niż różnią się od osób neurotypowych. Więc jak to jest?

    (więcej…)
  • Czy warto się diagnozować – inne perspektywy (3)

    Ostatni wpis z serii innych perspektyw na temat “czy warto się diagnozować”. Tym razem nie ankieta a cały gościnny wpis i to jeszcze tłumaczony z angielskiego (pod tłumaczeniem zamieszczam też wersję oryginalną, na wypadek gdyby moje tłumaczenie było nie do końca poprawne).

    (więcej…)
  • Czy warto się diagnozować – inne perspektywy (2)

    Ciąg dalszy innych perspektyw na zagadnienie “czy warto się diagnozować”.

    (więcej…)